• Czwartek, 8 października 2026

Czy sen po terapii ekspozycyjnej pomaga dziecku „utrwalić” pokonanie lęku? Pierwsze badanie przyniosło zaskakujący wynik

Sen pomaga mózgowi porządkować i utrwalać wiele informacji zdobytych w ciągu dnia, dlatego naukowcy od lat zastanawiają się, czy można wykorzystać go także do zwiększenia skuteczności psychoterapii. Szczególnie interesujące jest to w przypadku terapii ekspozycyjnej stosowanej w leczeniu zaburzeń lękowych. Podczas ekspozycji dziecko stopniowo konfrontuje się z sytuacją, której się obawia, i zdobywa nowe doświadczenie: lęk może być nieprzyjemny, ale nie musi oznaczać rzeczywistego zagrożenia. Badania prowadzone wcześniej u dorosłych sugerowały, że sen krótko po takiej sesji może pomagać w utrwalaniu nowego „bezpiecznego” wspomnienia. Pierwsze pilotażowe badanie przeprowadzone bezpośrednio u dzieci z zaburzeniami lękowymi przyniosło jednak niespodziankę. Dzieci rzeczywiście czuły się lepiej po ekspozycji, ale grupa, która po terapii poszła spać, nie uzyskała wyraźnie większej poprawy niż dzieci pozostające przez kolejne godziny aktywne. Wynik nie oznacza, że sen nie jest ważny dla zdrowia psychicznego dziecka. Pokazuje raczej, że jego wpływ na proces terapeutyczny może być znacznie bardziej złożony, niż wcześniej przypuszczano.

Na czym polega terapia ekspozycyjna u dzieci z zaburzeniami lękowymi?

Terapia ekspozycyjna jest jednym z najważniejszych elementów terapii poznawczo-behawioralnej stosowanej w zaburzeniach lękowych. Jej założeniem nie jest zmuszanie dziecka do „przestania się bać”, lecz stopniowe i zaplanowane konfrontowanie go z sytuacjami, przedmiotami lub doświadczeniami wywołującymi lęk. Jeśli dziecko boi się psów, ekspozycja może rozpoczynać się od oglądania zdjęcia psa, później obserwowania zwierzęcia z większej odległości, a dopiero na kolejnych etapach od zbliżenia się do spokojnego psa. Przy lęku społecznym zadaniem może być rozpoczęcie krótkiej rozmowy, zadanie pytania nieznanej osobie czy wystąpienie przed niewielką grupą. Poziom trudności jest dopasowany do konkretnego dziecka, a terapeuta pomaga mu pozostać w sytuacji wystarczająco długo, aby mogło przekonać się, że przewidywany katastroficzny scenariusz często się nie wydarza. Ekspozycja nie polega więc na gwałtownym „wrzuceniu na głęboką wodę”, ale na tworzeniu nowych doświadczeń związanych z bezpieczeństwem i możliwością poradzenia sobie z lękiem.

Skuteczność terapii poznawczo-behawioralnej w zaburzeniach lękowych u dzieci została potwierdzona w wielu badaniach. Przegląd Cochrane obejmujący 87 badań i prawie 6 tys. dzieci oraz nastolatków wykazał, że CBT zwiększa prawdopodobieństwo ustąpienia głównego zaburzenia lękowego w porównaniu z brakiem leczenia lub oczekiwaniem na terapię. Jednocześnie nie każde dziecko uzyskuje pełną poprawę. To właśnie dlatego badacze poszukują metod, które mogłyby dodatkowo zwiększyć skuteczność ekspozycji. Jednym z takich pomysłów jest odpowiednie wykorzystanie snu. Jeżeli podczas terapii dziecko zdobywa nową wiedzę o tym, że sytuacja wcześniej uznawana za niebezpieczną może być bezpieczna, logiczne wydawało się przypuszczenie, że sen pomoże mózgowi utrwalić tę informację podobnie jak inne rodzaje wspomnień.

Dlaczego naukowcy podejrzewali, że sen po terapii ekspozycyjnej może zmniejszać lęk?

Jednym z procesów ważnych podczas terapii ekspozycyjnej jest tak zwane uczenie wygaszania lęku. Dziecko posiada już wcześniejsze skojarzenie - na przykład „pies oznacza niebezpieczeństwo” albo „jeżeli odezwę się przy innych osobach, zostanę wyśmiany”. Podczas dobrze przeprowadzonej ekspozycji wielokrotnie doświadcza sytuacji, w której oczekiwane zagrożenie nie następuje albo okazuje się możliwe do opanowania. W mózgu powstaje więc nowa informacja konkurująca ze starszym skojarzeniem. Nie chodzi o całkowite skasowanie wcześniejszego wspomnienia, lecz o nauczenie się nowej reakcji. Problem polega na tym, że lęk może z czasem powrócić, szczególnie w innej sytuacji lub po dłuższej przerwie. Badacze zastanawiają się dlatego, jak zwiększyć trwałość nowego uczenia i sprawić, aby doświadczenie zdobyte podczas terapii łatwiej przenosiło się na codzienne życie dziecka.

Sen wydawał się dobrym kandydatem, ponieważ uczestniczy w konsolidacji pamięci, czyli utrwalaniu informacji zdobytych wcześniej. Eksperymenty laboratoryjne oraz część badań prowadzonych u dorosłych sugerowały, że sen następujący po wygaszaniu lęku może poprawiać zachowanie nowej informacji o bezpieczeństwie i jej przenoszenie na podobne bodźce. W jednym z wcześniejszych eksperymentów z osobami dorosłymi obawiającymi się pająków uczestnicy, którzy po krótkiej ekspozycji przespali noc, wykazywali później mniejszą negatywną reakcję na bodźce związane z pająkami niż osoby, które po terapii spędziły dzień bez snu. Wyniki badań u dorosłych nie były jednak całkowicie jednolite. Mimo to powstała atrakcyjna hipoteza: być może wystarczy zaplanować ekspozycję bliżej pory snu, aby bez dodatkowego leku czy dodatkowych godzin terapii zwiększyć skuteczność leczenia.

Jak przeprowadzono pierwsze badanie snu po terapii ekspozycyjnej u dzieci?

W pilotażowym badaniu uczestniczyło 18 dzieci w wieku od 7 do 12 lat, u których rozpoznano zaburzenie lękowe. Wśród uczestników znajdowały się dzieci z różnymi problemami, między innymi z fobiami, lękiem społecznym czy uogólnionymi trudnościami lękowymi. Każde dziecko uczestniczyło w jednej intensywnej sesji stopniowanej terapii ekspozycyjnej trwającej około półtorej godziny. Zadania były dobierane indywidualnie do problemu dziecka i przeprowadzano je w jego domu. Badacze losowo podzielili uczestników na dwie grupy. Dzieci z grupy WAKE odbywały terapię rano, po czym przez normalny dzień pozostawały aktywne. W grupie SLEEP sesja odbywała się około dwóch godzin przed zwyczajową porą snu, dzięki czemu niedługo po zakończeniu ekspozycji następowała noc. Celem było sprawdzenie, czy okres snu następujący po zdobyciu nowego doświadczenia terapeutycznego rzeczywiście zapewnia dodatkową korzyść.

Badacze nie ograniczyli się do pytania dzieci, czy czują się mniej przestraszone. Oceniano nasilenie zaburzenia lękowego przez klinicystów, przekonania dzieci dotyczące prawdopodobieństwa zagrożenia oraz poziom lęku wskazywany zarówno przez dzieci, jak i rodziców. Wykorzystano też behawioralne zadania zbliżania się do źródła lęku. Co ważne, sprawdzano nie tylko reakcję na sytuację wykorzystaną podczas terapii, lecz także zdolność przeniesienia zdobytej wiedzy na nowe, podobne doświadczenia. Przykładowo dziecko z lękiem przed wymiotowaniem mogło podczas jednego zadania zetknąć się ze sztucznymi wymiocinami, a w innym oglądać nagranie osoby wymiotującej. Przy lęku społecznym jedno zadanie mogło oznaczać występ przed niewielką publicznością, a inne wykonanie nietypowego telefonu do restauracji. Oceny powtarzano po terapii oraz po tygodniu, dzięki czemu można było sprawdzić nie tylko natychmiastową reakcję, ale również krótkoterminowe utrzymanie efektu.

Czy dzieci, które spały po terapii ekspozycyjnej, rzeczywiście radziły sobie później lepiej z lękiem?

Wynik okazał się inny, niż zakładali naukowcy. U dzieci uczestniczących w badaniu zaobserwowano poprawę, ale nie stwierdzono przekonujących dowodów, że była ona większa w grupie, która po ekspozycji szła spać. Nasilenie lęku oceniane przez klinicystę zmniejszyło się wraz z upływem czasu, podobnie jak przewidywania dzieci dotyczące niebezpieczeństwa. Po tygodniu zarówno dzieci, jak i ich rodzice wskazywali również na zmniejszenie lęku związanego z konkretnymi problemami będącymi celem terapii. Najważniejsze było jednak porównanie obu grup. Nie wykazano istotnej przewagi grupy SLEEP nad grupą WAKE ani w głównych, ani w dodatkowych ocenianych wynikach. Sen po ekspozycji nie sprawił więc w tym eksperymencie, że dzieci pokonały lęk wyraźnie skuteczniej niż uczestnicy, którzy po sesji spędzili zwyczajny dzień bez snu.

Nie oznacza to jednak, że eksperyment zakończył się niepowodzeniem. Interesujący jest sam fakt, że poprawę obserwowano już po pojedynczej, około 90-minutowej sesji ekspozycyjnej. Dzieci z różnych grup zaburzeń lękowych wykazywały zmniejszenie nasilenia części problemów ocenianych przez klinicystów oraz w odniesieniu do konkretnych lęków. Nie wszystkie wskaźniki uległy jednak zmianie. Badacze nie wykazali między innymi istotnego zmniejszenia behawioralnego unikania w wykorzystywanych zadaniach ani wyraźnej przewagi którejkolwiek grupy w przenoszeniu efektu terapii na nowy bodziec. Wyniki sugerują więc, że krótka ekspozycja może uruchamiać ważne zmiany, ale część zachowań może wymagać większej liczby powtórzeń. Jednocześnie badanie nie potwierdziło prostej zależności, zgodnie z którą zaplanowanie terapii tuż przed snem automatycznie powoduje silniejsze „zapisanie” doświadczenia bezpieczeństwa.

Dlaczego brak przewagi snu nie oznacza, że sen nie ma znaczenia w leczeniu lęku u dzieci?

Najważniejszym ograniczeniem badania była bardzo mała liczba uczestników. W każdej z dwóch grup znalazło się zaledwie dziewięcioro dzieci, dlatego eksperyment był w stanie wiarygodnie wychwycić przede wszystkim bardzo duże różnice pomiędzy warunkami. Autorzy obliczyli, że badanie zaprojektowane do wykrycia efektu średniej wielkości wymagałoby około 64 uczestników w każdej grupie. Dodatkowo mimo losowego przydzielenia uczestników grupa śpiąca była przeciętnie młodsza, a jej dzieci wydawały się mieć nieco większe nasilenie problemów lękowych. Takie różnice mogą mieć szczególne znaczenie przy próbie liczącej jedynie 18 osób. Badanie należy więc traktować jako pilotaż, który pokazuje, jak trudno sprawdzić tę hipotezę u dzieci, a nie jako ostateczne rozstrzygnięcie, że sen nie wpływa na skuteczność ekspozycji.

Istotna jest również sama konstrukcja eksperymentu. Naukowcy nie usypiali dzieci bezpośrednio po terapii ani nie porównywali identycznych sesji odbywających się o tej samej porze. Ze względów praktycznych dzieci z jednej grupy wykonywały ekspozycję rano, natomiast dzieci z drugiej wieczorem, około dwóch godzin przed snem. Oznacza to, że między warunkami różnił się nie tylko sen, ale także pora dnia. Dzieci wykonywały ponadto później zadania ekspozycyjne w domu, a badanie obejmowało różne typy zaburzeń lękowych. Być może sen ma większe znaczenie przy określonych rodzajach lęku, konkretnych fazach snu lub po pewnym rodzaju ekspozycji. Możliwe jest również, że sama terapia była na tyle skuteczna, iż dodatkowy niewielki efekt snu był trudny do wykrycia. Potrzebne są zatem większe badania pozwalające oddzielić wpływ snu od wpływu pory dnia, wieku i charakteru zaburzenia.

Czy warto planować terapię ekspozycyjną dziecka wieczorem, aby zaraz po niej poszło spać?

Na podstawie obecnych danych nie ma podstaw, aby zmieniać godziny terapii dziecięcej wyłącznie po to, aby sesja ekspozycyjna odbywała się przed snem. Pierwsze badanie przeprowadzone w grupie dzieci z rozpoznanymi zaburzeniami lękowymi nie wykazało, że taki schemat daje lepszy efekt niż ekspozycja wykonywana rano. Rodzice nie powinni więc zakładać, że wieczorna terapia jest bardziej skuteczna albo że dziecko musi natychmiast zasnąć po wykonaniu trudnego ćwiczenia. W terapii lęku znacznie ważniejsze pozostają właściwie dobrane zadania, stopniowa konfrontacja z obawami, regularne ćwiczenie oraz ograniczanie unikania. Ekspozycja powinna być planowana przez specjalistę w taki sposób, aby odpowiadała problemowi i możliwościom konkretnego dziecka. Dotychczasowa wiedza nadal mocno wspiera wykorzystanie CBT w leczeniu zaburzeń lękowych u dzieci i młodzieży.

Nie należy jednak wyciągać z badania wniosku, że jakość snu jest dla dziecka z zaburzeniem lękowym nieistotna. Problemy ze snem często współwystępują z lękiem, a coraz więcej danych wskazuje, że zbyt krótki lub zaburzony sen może mieć związek z większym nasileniem objawów. Opublikowany w 2026 roku systematyczny przegląd badań nad interwencjami dotyczącymi snu u dzieci i młodych osób wskazał, że poprawa snu może wiązać się ze zmniejszeniem objawów lękowych, choć mechanizmy tego związku nadal wymagają dalszych badań. Osobne badanie z 2026 roku pokazało również, że krótszy sen u młodych osób wiązał się ze zmienionym przypominaniem wygaszonego lęku następnego dnia. Pytanie nie brzmi więc już tylko „czy spać po terapii?”, lecz raczej jak długość, jakość i poszczególne fazy snu współdziałają z procesami uczenia zachodzącymi podczas leczenia. Pierwszy eksperyment nie potwierdził prostego sposobu wzmacniania terapii, ale otworzył drogę do znacznie dokładniejszego badania tej zależności.